Tablet, tablet, tablet… Na co to komu?
03/02/2012 – 00:48Na początek małe usprawiedliwienie i garść informacji na temat dalszego prowadzenia strony.
Moja aktywność na blogu przez ostatni czas zmalała praktycznie do zera. Było to spowodowane głównie sprawami życia osobistego, jak również i studiami. Na szczęście (a jakże!) tak się złożyło, że w najbliższych dniach będę miał o wiele więcej wolnego czasu, który zamierzam przeznaczyć przede wszystkim na kontynuowanie prowadzenia bloga, jak i również – przede wszystkim – poprawę błędów zgłoszonych co do poradnika (kilka błędów merytorycznych, literówki, nieaktualne informacje, niedziałające linki, etc.). Jeżeli czas pozwoli, zabiorę się również za przebudowę poradnika jak i innych artykułów.
Jako „rozgrzewkę” chciałbym przedstawić moje przemyślenia na temat tabletów, których w codziennym życiu przybywa jak grzybów po deszczu. A więc od początku.
Dawniej jako zwykły szary użytkownik telefonów Nokii, nie potrafiłem traktować telefonu komórkowego jako ‘coś więcej’ niż przyrządu do komunikowania się z bliskimi. W momencie nadejście ery telefonów dotykowych, na rynku po jakimś czasie zaczynały pojawiać się tablety. Będąc użytkownikiem swojego pierwszego smartfona (Spica), bardzo aktywnie śledziłem rozwój Androida, smartfonów i… tabletów. Niemniej, nigdy nie potrafiłem zrozumieć na co komu tablet? Duże to, nieporęczne, do dzwonienia się nie nadaje, a w dodatku drogie. Spicę sprzedałem, kupiłem Defy’a. Czy rozważałem w ogóle kupno tabletu? A skądże, wszak uważałem tego typu urządzenia za nieprzydatne. No właśnie, uważałem. Coś się zmieniło.
Przede wszystkim stwierdziłem, że moje dawne przekonania wynikały głównie z faktu, iż nigdy nie miałem możliwości dłuższej pracy na jakimkolwiek tablecie, a główną przyczyną tego był brak takich urządzeń w środowisku znajomych. Idąc wreszcie na studia (kierunek informatyka oczywiście), przyznam szczerze, zostałem niemało zaskoczony. W dobie elektroniki większość pomocy naukowych (definicje, wzory, zadania, wahtever) czerpana jest z Internetu, a w szczególności na kierunkach IT. Łazić z laptopem na wszystkie zajęcia, wykłady? Eee, uważam to za męczące, tym bardziej, że mimo wszystko, jesteśmy uzależnieni od zasilacza (nie chcę tutaj poruszać tematu netbooka, bo to inna bajka). Sterta książek, biblioteka? No to już wolę szukać tych nieporęcznych gniazdek elektrycznych. Ostatnia moda na tablety sprawiła, że co n-ta osoba (tutaj wstaw liczbę jaką uważasz za słuszną), posiada tablet – co więcej, używa go do swojej codziennej pracy. Na moim kierunku taka sytuacja jest oczywiście bardzo widoczna, co – siłą rzeczy – przyczyniło się do dość częstego obcowania z tabletami kolegów `po fachu`, a to z kolei przyczyniło się do diametralnej zmiany mojego zdania na temat tego typu urządzeń.
Aktualnie jeżeli miałbym wybierać między bardzo małym ekranem telefonu komórkowego, niemałym laptopem (+ gniazdko!), a całkiem poręcznym tabletem – wybrałbym tablet. Prosty przykład z moich ostatnich doświadczeń. W czasie zajęć/wykładów (czy czego tam innego), obcowanie z tabletem przynosi same korzyści – ekran w sam raz do czytania e-booków (oczywiście nie tych science fiction, tylko tych z serii „pomocy naukowych”) , nie ma potrzeby przejmowania się baterią (na jeden dzień spokojnie wystarczy), przyjemnie leży w dłoni, a z rysikiem w komplecie, robienie notatek jest szybsze i elastyczniejsze (co mam na myśli? przede wszystkim, że szybciej znajdę szukaną przez siebie treść w jakimś pliku tekstowym, aniżeli w książce/zeszycie).
Inny przykład. Osobiście już jakiś czas temu znudziło mi się czytanie newsów ze świata IT, czy chociażby przeglądanie pogody na najbliższe dni, w posiadanym przez siebie telefonie. Nie chodzi tutaj bynajmniej o szybkość działania sprzętu, lecz o wielkość ekranu – ona jest tutaj dość istotna. Ciągłe patrzenie na mały ekran jak i jego przewijanie, szybko robi się męczące, a to bardziej męczy niż umila poranną kawę. O ile tablet – w mojej skromnej opinii – jest w stanie zastąpić poranną gazetę, o tyle telefon komórkowy już nie. Bardziej podoba mi się wizja odpoczynku na kanapie z tabletem w ręku, niż z laptopem na kolanach.
Moje poprzednie podejście było nieobiektywne. O ile tablet faktycznie może okazać się nieporęczny w funkcji telefonu komórkowego, o tyle jest w stanie być świetnym urządzeniem, ale do innego rodzaju zastosowań. Umówmy się, tablet do wszystkiego się nie nada – wszak nie wynaleziono jeszcze jednego sprzętu do wszystkiego. Nie ma sensu również nosić ze sobą sterty urządzeń, niemniej jednak, idea tabletu w ostatnim czasie bardzo przypadła mi do gustu, a w moim przypadku, noszenie dodatkowo tabletu, przyniosłoby więcej korzyści niż strat wynikających z dodatkowych dag obciążenia.
Niestety w przypadku tabletów szybko można się zrazić, dokonując niewłaściwego wyboru. O ile zły wybór telefonu komórkowego (tudzież smartfona), skończy się zapewne na jego sprzedaży i kupnie innego modelu, o tyle pierwsza nieprzyjemna przygoda z własnym tabletem, potrafi poważnie zniechęcić do kupna kolejnego urządzenia. Wydaje mi się, że w naszym kraju nadal jest trend na kupowanie bardzo taniej chińszczyzny, a tak, aby sobie potestować nowe urządzenie i ewentualnie w przyszłości kupić coś lepszego. Tylko jaki jest sens kupowania czegoś, co – przez producenta – z góry skazane jest na porażkę? Zniechęcenie gwarantowane!
Uważam, że ewentualny zakup tabletu powinien być naprawdę przemyślany – nie tylko pod kątem zastosowania, ale również i producenta. Wśród moich znajomych przewinęły się już „chińskie buble”, które nie powinny nosić nawet miana tabletu. Warto rozejrzeć się po ofercie różnych producentów – oczywiście renomowanych. Miałem okazję przetestować już kilka ciekawych modeli od: Motoroli, Samsunga, nawet tego od Apple z czego w moje ręce jako pierwszy wpadł akurat Ipad. Niemniej największa niespodzianka spotkała mnie akurat dzisiaj – tablet od Sony, a konkretniej S-ka (tego z serii P nie widziałem jeszcze u nikogo). Tablet ten zaskoczył mnie przede wszystkim swoim wzornictwem (ogromny plus za wygodę!) – jedyną konkurencją dla niego pod względem estetyki widzę w Xoom’ie.
Osobom zainteresowanym w tematyce tabletów polecam zapoznać się z innymi recenzjami urządzeń na portalu benchmark.pl, jak i android.com.pl.
Oczywiście wszystko powyższe jest to tylko i wyłącznie moimi przemyśleniami, nie mam tutaj zamiaru wywołać kolejnej wojny typu „tablet pfeee, Iphone rlz!” (i na odwrót). Chciałbym jedynie zwrócić uwagę tych osób, które uważają tablety za nieporęczne i nieprzydatne urządzenia, do obiektywnego podejścia (punkt widzenia zależy od punktu ‘patrzenia’). Kto wie, może i Tobie tego typu urządzenie ułatwiłoby pracę? Jednakże nic na siłę – nie jestem zwolennikiem podążania za każdą nową modą, popieram jedynie ułatwianie sobie pracy/codziennego życia, zamiast utrudniania go.

