Wolfenstein 2009 – kilka słów o grze (działa pod Linuksem!)

14/08/2010 – 20:58

Dzisiejsza krótka notka będzie o grze Wolfenstein (2009), którą… Tak, tak, dostałem na tegorocznym HotZlocie 2010. Gra ta zyskała u mnie dwa duże plusy, ale i jeden minus. Jeżeli chodzi o punkty pozytywne, to jest to przede wszystkim zmuszenie mnie do przeczyszczenia laptopa (jako końcowe rozwiązanie problemu), jak również świetna grywalność (znakomita fabuła, o grafice i dźwięku już nie wspominając). Natomiast do minusów zaliczam fakt, że zabrała ona mi trochę czasu ;).

O co chodzi w tej grze? Jesteśmy, a jakże!, superbohaterem, który musi ocalić świat/miasteczko (?) przed inwazją nazistów. Smaczku grze dodaje okres II Wojny Światowej, ale również, co mnie z początku zmartwiło, elementy fantastyczne. Bronie, które tak naprawdę nigdy nie istniały, wymarła cywilizacja i drugi wymiar świata. Twórcom tej gry należy się medal za połączenie elementów fantastyki z realiami ostatniej wojny światowej.

Poza tym, co mnie miło zaskoczyło, gra korzysta z wielowątkowości na komputerze, w którym znajduje się procesor z taką funkcją :).

Muszę też pochwalić twórców za dobrą optymalizację gry. Gra działa na moim laptopie praktycznie na wysokich detalach (no dobra, „dwa suwaczki” są na średnio ;)). Natomiast grafika jest świetna, podoba mi się ona o wiele bardziej niż ta z Far Cry’a 2, którą również kiedyś zachwalałem; no ale co ważniejsze, grafika lepsza, a przy okazji – co się rzadko zdarza – mniejsze wymagania gry.

Fabuła jest ciekawa, ale nie zejdzie nam dużo czasu na przejście jej. Jeżeli ktoś jest sprawnym graczem, jeden cały dzień (24h mam na myśli), wystarczą aby przejść grę na poziomie trudnym. Ja ją przeszedłem na dwóch poziomach – normalnym i najtrudniejszym (bez kodów). Mimo że jest to typowa strzelanka, tak szybko się nam nie znudzi. No i oczywiście mamy do dyspozycji multiplayer, z którego nie miałem jeszcze okazji skorzystać.

Czy polecam grę? Aby zabić nudy – owszem. Ceny nie sprawdzałem, ale pewnie wysoka nie jest.

Jak jest z Wolfenstein’em na Linuksie pod Wine? Znakomicie! Działa bardzo dobrze nawet na średnich detalach. Nie zauważyłem przy tym żadnego artefaktu. Na wyższych nie sprawdzałem, bo moja karta graficzna się nie wyrabia na Debianie (ATI – a to wszystko wyjaśnia). Wersja Wine, pod którą testowałem to 1.1.32. Na końcu wpisu zaprezentuję zrzut ekranu na dowód działania gry pod Wine. W przypadku kiedy podczas jej uruchamiania, Wolfenstein będzie wymagał włożenia płyty do sprawdzenia oryginalności, mimo że mamy ją aktualnie włożoną, należy w konfiguracji wine (winecfg) dodać nowy nośnik danych, ze ścieżką gdzie zamontowano płytę DVD.

(screen przedstawia niskie detale)

  1. komentarze 4 dla “Wolfenstein 2009 – kilka słów o grze (działa pod Linuksem!)”

  2. Jeśli lubisz Wolfa to może to cię zainteresuje:

    http://osnews.pl/enemy-territory-oddane-spolecznosci/

    By BigBen on Sie 15, 2010

  3. może troche krytyki wobec tego tytułu nie zaszkodzi mnie osobiście się nie podoba akurat połączenie „faszyzmu” i z takim fantasy jakim oferuje gra, i wg mnie jest ona nudna.

    By Anonim on Sie 15, 2010

  4. Wolfenstein jak najbardziej :) Świetna marka i świetna gra (włącznie z najnowszą częścią). Jeśli chodzi o grafikę, to ma świetną, ale porównywanie jej do Cs, jest chyba nie na miejscu. Wolf korzysta ze zmodyfikowanego silnika na którym działał Doom3, który jest pewnie z 2 generacje za silnikiem z Cs. Korzystanie z wielowątkowości nie jest wcale takim zaskoczeniem, w końcu ta technologia już swoje ma i czas chyba, aby programy zaczęły z niej korzystać ;)
    Możesz napisać, jaki masz procek, grafikę i pamięć? Jestem ciekaw jaki sprzęt potrzebny jest do tej gry na Wine?

    By bialyikar on Sie 15, 2010

  5. Notebook EX625. Procesor: P8600. Grafika: ATI M HD4670, 4 GB RAM.

    By Kaka' on Sie 15, 2010

Napisz komentarz