Przesiadka na kernel dystrybucyjny

07/04/2010 – 22:16

Od paru dni pracuję cały czas na kernelu dystrybucyjnym. Od niecałych 3 lat, cały czas korzystałem z własnoręcznie skonfigurowanego i skompilowanego kernela. Robiłem to przy wyjściu każdej nowej wersji stabilnej. Kilka razy korzystałem również z wersji rozwojowej.

Niestety, co jakiś czas trzeba zrobić gruntowne porządki w konfiguracji. Tu coś dodadzą, tam wywalą, a gdzie indziej zmienią. Cóż, jądro cały czas się rozwija, więc nie ma się czemu dziwić, że po większej ilości poprawek, zdarzy się, że jakaś część sprzętu po prostu nie działa poprawnie bądź w cale nie działa.

Przez dobre dwa i pół roku, częste dokonywanie stosownych zmian w pliku konfiguracyjnym kernela, nie stanowiło żadnego problemu dla mnie. Miałem dość sporo wolnego czasu, ciekawiło mnie to, interesowało, rozwiązywanie problemów było dla mnie przyjemnością… Cóż, czasami nastaje taki okres w życiu informatyka człowieka (kim w końcu jestem?), że nudzi mu się to ciągłe rozwiązywanie problemów, to ciągłe powtarzanie tych samych czynności, coś co było przyjemnością, staje się żmudnym zajęciem.

Tak jest i teraz ze mną. Nie mam już za bardzo czasu, a jeszcze bardziej brakuje mi ochoty, na bawienie się kernelem. Od około pół roku chyba nic nie poprawiłem w .config, a parę rzeczy w systemie już mi odmówiło pracy, głównie ze względu na brak modułów.

Jądro dystrybucyjne, z którego aktualnie korzystam ma numerek 2.6.33-2-amd64 i pochodzi z repozytorium experimental. System do menadżera logowania startuje mi o około 5 sekund dłużej – co jest oczywiście sprawką initrd. Ponadto zauważyłem jeszcze jedną rzecz, która sprawiła, że włosy mi dębem stanęły… System w X’ach dostał potężnego powera. O ile szybkość startu, nie licząc początkowego czasu wykrywania sprzętu, nie zmieniła się, to sama szybkość działania systemu, uległa zmianie na lepszą – i co ważne, jest to odczuwalne podczas normalnego użytkowania. Jako przykład mogę podać szybszy start programów, około 2s średnio licząc, przyśpieszenie działania Firefoksa (jakoś tak płynniej chodzi, bez zacinania się), też co bardzo ważne, płynne działanie efektów KDE4, no i wiele innych, mniejszych przykładów.

Sądzę, że na dystrybucyjnym jajku będę teraz baaardzo długo siedzieć, zanim znowu zabiorę się za kompilację.

C’est la vie!

  1. komentarze 3 dla “Przesiadka na kernel dystrybucyjny”

  2. I oto chodzi. W końcu zrozumiałeś! po co kompilować sobie życie jak wszystko na dystrybucyjnym dobrze chodzi. Ja od zawsze używam dystrybucyjnego jaja.

    By Yampress on Kwi 9, 2010

  3. W takim tempie na Ubuntu przejdziesz :)

    By JarekMk on Kwi 10, 2010

  4. Zdaje się, że chłopaki od kernela pracują nad jakimś ustrojstwem robiącym automatyczny config pod kompilację.
    Podłączasz wszystkie ustrojstwa, ustrojstwo sprawdza jakie moduły są załadowane i z tego robi plik konfiguracyjny do kompilacji. Czy jakoś tak =].
    Ja działam na dystrybucyjnym i nie narzekam.

    By yantar on Kwi 10, 2010

Napisz komentarz