Notebook powrócił! … z gwarancji…

08/08/2009 – 00:55

Z moich wcześniejszych wpisów, wiadomo już, że jestem posiadaczem notebooka MSI EX625-233PL. Chciałbym rzec, że szczęśliwym… Ale czy tak jest rzeczywiście? Zachęcam do przeczytania całej notki i końcowych wniosków, w których będzie zawarta odpowiedź na to, jakże trudne, pytanie.

Około półtora miesiąca po zakupie laptopa, zaczął on mi z lekka szwankować. Z początku objawiało się to bardzo rzadkim miganiem ekranu. Zdarzało się to naprawdę rzadko, przez co problem pozostawiłem, będąc pewien, że jest to wina sterowników do karty graficznej. W takim przekonaniu żyłem przez około tydzień, aż do momentu, w którym objawy się nasiliły, zarówno na Debianie jak i Viście. Owe nasilenie objawiało się coraz częstszym miganiem ekranu, najczęściej podczas włączania notebooka. Natomiast po kolejnym tygodniu, problemy znowu nasiliły się. Tym razem jednak, znowu najczęściej podczas uruchamiania notebooka, matryca była całkowicie zciemniona – aby zobaczyć jakikolwiek tekst, musiałem patrzeć z 3-5 cm na ekran. Wszystkie te kłopoty zazwyczaj znikały po około 5-15 minutach od uruchomienia sprzętu, ale potrafiły powracać już w praktycznie każdym momencie pracy.

Po dokładnym sprawdzeniu wszelkich możliwości, doszedłem do wniosku, iż niestety, w notebooku `coś` nawaliło i że będę zmuszony odesłać go na gwarancję. Grzebałem w systemie, w logach, w sterownikach, uaktualniałem BIOS, aby ostatecznie wykluczyć problemy z oprogramowaniem.

W końcu zostałem zmuszony do oddania laptopa na gwarancję. W tym celu kilkakrotnie kontaktowałem się z polskim oddziałem MSI, aby uzyskać szczegółowe informacje na temat procesu reklamacji sprzętu.

Szczerze mówiąc, zwlekałem dość długo z wysłaniem sprzętu, a to głównie ze względu na to, że był mi potrzebny każdego dnia do pracy, a nie miałem żadnej możliwości pracy na jakimkolwiek innym komputerze. Notebook wysłałem na gwarancję w momencie kiedy pojechałem na kilka dni odwiedzić rodzinkę w Bydgoszczy. Przez ten czas i tak nie miałbym czasu na pracę, więc głupotą byłoby nie odesłanie laptopa – w tym właśnie czasie – do serwisu.

Tak więc po zgłoszeniu usterki do MSI i dokonaniu wszelkich formalności, zamówiłem kuriera po odbiór przesyłki. MSI pokrywa wszelkie koszty transportu, w obie strony, w przypadku ważności gwarancji. Firma kurierska jaka była wymagana przez MSI, to DHL. I jak zwykle, nie zawiedli mnie. Koleś przyjechał po paczkę dokładnie o wyznaczonej godzinie i cały odbiór odbył się sprawnie.

Należy jeszcze wspomnieć, że przez kilka ostatnich dni, przed wysyłką, byłem zmuszony do zrobienia kompletnego backupu wszelkich danych znajdujących się na moim dysku twardym. Wiadomo – w serwisie mogą mi strzelić „format C:” i katastrofa gotowa. Cóż, była to niezła męczarnia, zważywszy na to, że miałem kilkaset GB danych, a do tego, brak dostępu do jakiegokolwiek dużego dysku zewnętrznego, na który mógłbym skopiować pliki. Jedyne co mi zostało, to dwa pendrive’y 8 GB, jeden 4 GB, jeden 2 GB oraz dwa po 1024 MB i kilka/naście/dziesiąt płyt CD/DVD (również dwuwarstwowych!). Wyobrażacie sobie kopiowanie tych wszystkich GB na  tak małe nośniki danych? Tak, jest to totalne piekło… Koszmar… Wrrr…

Tego samego dnia, pojechałem do Bydgoszczy – bo co mi w sumie pozostało bez komputera? Swoją drogą, Bydgoszcz to bardzo ciekawe miasto. Co mi się rzuciło w oczy, to przede wszystkim dość mały ruch w centrum (nawet w godzinach szczytu) oraz nieźle wnerwiające sygnalizacje świetlne. Rzekłbym również, że to miasto jest bardzo czyste, w porównaniu np. z Trójmiastem. Nie twierdzę w tym momencie, że Trójmiasto jest brudne, ale praktycznie wszędzie można zauważyć jakiś papierek, puszkę, butelkę po 0,5l. Natomiast w Bydgoszczy, mimo dokładnego wpatrywania się, nie zauważyłem aż takiej ilości śmieci (oczywiście, występują one, ale naprawdę rzadko). Ciekawie prezentuje się również tak zwana „Wenecja bydgoska” oraz tamtejszy olbrzymi park (nie pamiętam nazwy). Przyzwoite restauracje i kawiarnie (spędziłem trochę czasu tylko w „Sowie” i „Manekinie”  i… szczerze polecam ; niestety nie miałem okazji zajrzeć do „Opery Nova”).

Cóż, pozwiedzałem trochę Bydgoszcz i bynajmniej nie uważam tego czasu za zmarnowanego :).

Wracając do sprawy notebooka… Sprawdzając stan przesyłki, dowiedziałem się, że paczka dotarła do polskiego oddziału MSI (niedaleko Wrocławia), już w piątek, w dodatku, w mniej niż 24 godziny.

Powróciłem do domu w poniedziałek. Ten dzień spędziłem na wsi, odprężając się trochę (co mi nie wyszło, z racji braku okołu 2,5 kg na kolanach) i nawiedziłem MSI-Polska telefonem w sprawie stanu realizacji naprawy. Niemile mnie zaskoczyli, informując mnie, że przesyłka co prawda do nich dotarła, ale jeszcze się moim sprzęcikiem nie zajęli.

Nie miałem prawa ich poganiać, w sumie po dwóch dniach roboczych, dlatego kolejny telefon postanowiłem wykonać w środę. Jak chciałem, tak i zrobiłem. Dzwoniłem bodajże około trzynastej i… Ucieszyłem się jak dziecko, słysząc, że usterkę naprawiono i paczka jest właśnie odsyłana do mnie.

Notebooka otrzymałem następnego dnia, czyli w czwartek, około godziny piętnastej. Czyli cała naprawa, plus przesyłka w obie strony, trwała równo tydzień (czyli tyle, ile zapewniano mnie podczas rozmów z konsultantkami MSI).

Po odbiorze przesyłki, czym prędzej przystąpiłem do podłączenia i odpalenia sprzętu. Ekran od tamtego momentu, jak i do dziś, działa znakomicie, bez żadnych problemów. Przez chwilę zmartwiło mnie jednak straszne burczenie wiatraczka w komputerze – odgłos był taki, jakby wiatrak o coś haczył. Miałem nadzieję, że po 5 minutach to przejdzie… i faktycznie przeszło.

Mimo że cały sprzęt działa teraz idealnie i został do mnie dostarczony bardzo czysty, bez zabrudzeń, zawsze musi zdarzyć się coś niemiłego. W serwisie z lekka wygięli mi prawą, górną stronę klawiatury, tuż przy klawiszu „PageDown”. Wygięcie nie przeszkadza w pracy, ale nie wygląda za to zbyt estetycznie. Zapewne na dniach się tym sam zajmę.

Powracając do kwestii problemu z matrycą – jaka była diagnoza serwisu MSI? Dokładnie taka jaką przewidywałem – czyli poluzowany kabel. Drobnostka, a ile problemów i nerwów potrafi sprawić.

Jak na razie, ostatnie dwa dni spędziłem na ponownej instalacji i konfiguracji systemów. Z Debianem już w miarę się uporałem. Aktualnie konfiguruję wszystko na Viście. Jeszcze sporo roboty przede mną. Muszę ponadto nadrobić wiele zaległości – głównie e-maile i moderacja forum.

Przy okazji, przepraszam za makabryczną ilość spamu, która pojawiła się na moim blogu, podczas mojej nieobecności. Niestety, mam poważne problemy z modułem akismet (ale to już wina firmy OVH, która zablokowała port 80 na wychodzące połączenie, ze względu na nadużycia ; aktualnie szukam alternatywnego rozwiązania problemu ze spamem, oprócz wyłączenia automatycznej akceptacji komentarzy).

Powracając do pytania z początku wpisu – jestem szczęśliwym posiadaczem MSI EX625-233PL, czy też nie? Uważam, że jestem. Cóż, jakby nie spojrzeć, życie jest jakie jest i codziennie wszyscy ludzie napotykają się na problemy. W tym przypadku ja miałem po prostu pecha. Mimo bardzo ostrożnego obchodzenia się z notebookiem, coś było w nim nie tak. Zdarza się. Nie winę oto nikogo, ani sklepu, z którego go kupiłem, ani kuriera (być może paczka była źle przechowywana? (pytanie retoryczne)), ani tym bardziej firmy MSI. Po prostu, zdarza się.

Moim zdaniem, w całej tej sytuacji, na pewno należą się pochwały polskiemu serwisowi MSI, za – jakby nie patrzeć – błyskawiczną naprawę, jak i firmie kurierskiej DHL, za błyskawiczne dostarczanie paczek (BTW, tylko UPS może jeszcze rywalizować z DHL, reszta firm, z którymi miałem do czynienia, to tylko insekty na łące).

Dobrnąłeś do końca. Gratuluję i dziękuję :).

aloha!

  1. komentarzy 8 dla “Notebook powrócił! … z gwarancji…”

  2. sam być może będę posiadaczem tego modelu, co do usterki to mnie wydaję się że mogli wymieniać nawet karte grafy, no skoro nawet wiatrak buczał to oznacza że być może był wymieniany na nowy

    Pozdro

    By Rafik94 on Sie 8, 2009

  3. Otrzymałem od serwisu informacje jakich korekt dokonano i jedyne co zrobiono, to wzmocniono jeden kabel.

    By Kaka' on Sie 8, 2009

  4. Zainstaluj wtyczkę WP-SpamFree :) i zapomnij o spamie ;)

    By BlueMan on Sie 9, 2009

  5. Dzięki za propozycję. Przetestowałem wtyczkę, jednak nie spełnia ona moich oczekiwań. Jest szczególnie uboga w konfigurację.

    By Kaka' on Sie 10, 2009

  6. Mam jeszcze pytanie. Czy udało się tobie uruchomić cinema pro oraz tryby zarządzania energią pod linuxem??

    By Rafik on Sie 18, 2009

  7. Cinema pro jest tylko i wyłącznie dla włączenia subwoofera. Na Linuksie, ALSA nie wspiera subwoofera, na tej karcie dźwiękowej, która jest w laptopie.

    W kwestii drugiego przycisku – sam przycisk jest wykrywany przez system, ale nie ma możliwości zainstalowania na Linuksie aplikacji MSI dla tego przycisku – z prostego powodu: aplikacja jest dostępna tylko i wyłącznie na system Windows.

    Tak czy siak, zarządzanie energią, zarówno na Windowsie jak i na Linuksie, nie jest zależne od jakiejś tam aplikacji MSI, tylko zależy od samego systemu (w Linuksie ACPI). W przypadku Windowsa, ta aplikacja MSI, dostarcza po prostu kilka dodatkowych schematów zasilania, nic poza tym.

    Na Linuksie możesz również tworzyć własne schematy zasilania, chociażby w konfiguracji danego środowiska graficznego.

    By Kaka' on Sie 18, 2009

  8. jeżeli eco zmienia tez zegary na grafie to tez nie problem bo mozna zmierzyc na windzie jakie przy danych przyciskach ma i napisac skrypt, a sterowac zegarami karty w linuxie mozna przez rovclock

    By Rafik on Sie 18, 2009

  9. O tym właśnie mówię :).
    Ta aplikacja MSI to tylko taki dodatek :).

    By Kaka' on Sie 18, 2009

Napisz komentarz