(Dwu)tygodniowe problemy z unstable

27/04/2009 – 17:48

No cóż, w końcu i unstable dało się we znaki. Przez ostatni tydzień, może nawet dwa (straciłem poczucie czasu), przewinęły się u mnie problemy z xorgiem, kernelem, KDE 4 i GRUBem (przy czym, z GRUBem nękałem się już od około miesiąca). Wygodniej by mi było zacząć od końca, ale jest to bez sensu, tak więc zacznę od początku :^).

W momencie kiedy wyszło jądro 2.6.29.1, jak to zawsze robię, pobrałem tę najnowszą wersję, skompilowałem i zainstalowałem. Po ponownym uruchomieniu komputera, GRUB nie uruchomił się już z możliwością wyboru systemów do odpalenia, a jedynie w tak zwanym trybie „GRUB mini bash-like” (czy jakoś tak). No i zgroza, musiałem ręcznie załadować kernel. I tak chyba przez cały miesiąc uruchamiałem każdy system (ale nie! masochistą nie jestem!). Nadmienić przy tym należy, że GRUB za żadne skarby nie chciał załadować kernela 29.1 – za każdym razem otrzymywałem informację, iż format pliku jest niepoprawny. Jednakże sprawdzając to w systemie, okazało się, że format jest w porządku. Samego 29 także nie mogłem odpalić, ponieważ co parę minut, zrywał mi połączenie z Internetem (via eth) oraz z lo.

Jedziemy dalej…

Jakiś czas temu, podczas normalnej pracy na komputerze, zrobiłem regularne upgrade systemu. Zaktualizowały się różne paczki, w tym xorg i GNOME. GNOME zostało uaktualnione do nowej wersji (24 bodajże). Chciałem się przekonać na własne oczy, jakich zmian dokonano. Zrobiłem przelogowanie na GNOME i zacząłem się bawić. Po jakiś 5 minutach, wywaliło mnie z x’ów i automatycznie odpalił się GDM. Patrzę gdzieś na ścianę, wpisuję login i hasło, wciskam enter, bujając wzrokiem po pokoju i… Nic. Czyżbym źle wpisał? Zerkam na monitor, ale podczas próby ponownego wpisania loginu, zauważyłem, że klawiatura mi nie działa. Myszka działała poprawnie. Odłączyłem i podłączyłem jeszcze raz adapter USB, mając nadzieję, że wszystko wróci do normy. Przeliczyłem się. No ok, myślę sobie, zrobię restart. Niekorzystanie dla mnie, po restarcie nie działa już nawet myszka.

No i totalny klops. Nie mogłem się nawet dostać do konsoli. Przy każdym starcie systemu uruchamiał się GDM (kernel na jakim odpalałem system to 2.6.28.8). Na moje nieszczęście, dla kernela w wersji 2.6.29 miałem zbudowany moduł dla sterowników NVIDIA, dlatego także i po jego uruchomieniu, wstawał GDM. To jednak nie koniec moich głupot… Posiadałem także zainstalowany kernel „awaryjny” – czyli krótko mówiąc: dystrybucyjny. Ale także i jego nie mogłem odpalić, ponieważ… 2.6.25 nie miał wsparcia dla ext4, co kończyło się błędem „kernel panic”.

Super. Myślałem, że w furię wpadnę :P. O zgrozo, jako tako działała mi Vista, ale znowuż pojawił się problem z ext4 – nie wyszedł żaden stabilny sterownik wspierający ten system plików. Co prawda, znalazłem jeden, w fazie – powiedzmy – eksperymentalnej, ale po prostu bałem się montować partycje w trybie do zapisu.

No dobra, ściągnąłem LiveCD Debiana Lenny. Ale znowu popełniłem głupotę. Dopiero po uruchomieniu systemu, zorientowałem się, że również i on nie wspiera ext4. Zacząłem zatem szukać jakiejkolwiek dystrybucji, która wspierała by ten FS. Jedyne distro, z trybem do naprawy, jakie znalazłem, to Ubuntu 9.04 Beta. Zassałem, wypaliłem i… Ufff, dostałem się na główną partycję systemu (sda1). W chroot’cie wyłączyłem GDM’a ze startu systemu i odpaliłem „właściwy system” na 2.6.28.8.

Połowa sukcesu za mną, dostałem się do konsoli. Przeinstalowałem xorga, ale klops… Dalej brak myszki i klawiatury. W logach xorga niczego nie znalazłem – podobnie jak w systemowych. Zrobiłem zatem downgrade X Servera do wersji zawartych w wydaniu stabilnym. Miodzio – x’y wstały i działał mysz i klawiatura.

To jednak nie koniec zmagań. Czym prędzej odpaliłem KDE 4 i… Uwaga! Znowu nie działała klawiatura (z myszką wszystko OK). No cóż, przesiadka na GNOME i szperanie w logach. Znalazłem kilka podejrzanych wpisów, nad którymi nie będę się jednak rozwodził, przy czym, to nie była ich wina. Po kilku godzinach spędzonych na Google, przesiadłem się na KDE licząc na cud. I tak! Cud! Trzymałem kilka sekund wciśnięty jeden klawisz i co się okazało? Klawiatura działa! Wniosek? Miałem włączone miękkie klawisze (przeklęty Shift!).

Totalna masakra. Cieszyłem się jednak, że część problemów rozwiązałem. Pozostał GRUB z kernelem 29.1 i sam 29 z eth i lo. Skompilowałem ponownie 29.1, usunąłem poprzednią wersję, zainstalowałem nową, zrobiłem restart… No i genialnie! GRUB w ogóle nie wstał! MBR zostało uszkodzone.

Myślałem, że za chwilę mnie krew zaleje. Brak dostępu do żadnego systemu, oprócz oczywiście LiveCD Ubuntu, które – notabene – było w wersji alternate, czyli bez x’ów, jedynie z instalatorem.

Zrobiłem z poziomu Ubuntu chroot’a na sda1, chcąc uruchomić instalację GRUBa. Oczywiście znając moje szczęście, instalator zaczął krzyczeć o niepoprawny format pliku /boot/grub/stage1. Próbowałem nadpisać stage1, innymi wersjami, jednakże nie odnosiło to skutków.

Nie mając wielkiego pola do popisu na czystej konsoli Ubuntu, postanowiłem przywrócić bootloader Windowsa Visty, w celu dostania się do trybu graficznego i zaczęcia szukania rozwiązania na Google.

Odpaliłem płytkę Visty w trybie do naprawy systemu i odpaliłem cmd. Wszystko byłoby fajnie, gdyby Vista raczyła rozpoznać polecenie fixmbr bądź fixboot. Ale nie, nic z tego! Wybrałem zatem opcję automatycznego wykrywania i naprawy błędów. Vista nic nie wykryła.

Wkurzyłem się, znalazłem płytkę Windowsa XP i z jej poziomu spróbowałem przywrócić windowsowy bootloader. Windows poinformował mnie o poprawnym przebiegu operacji, ale bootloader zaczął krzyczeć o brak jakiegoś pliku. Zatem znowu do akcji wkroczyła Vista, z automatyczną naprawą, która już wykryła uszkodzenie MBR i naprawiła go.

Jupi, Windows wstał! Cóż za ulga. Ale wniosek z tego mam jeden – aby Vista mogła naprawić MBR, trzeba go wpierw zepsuć z poziomu XP :P (oczywiście to taka luźna uwaga – <joke> jednym słowem).

Na Google w sprawie GRUBa nic konkretnego nie znalazłem. Byłem nieźle wkurzony. Przerzedłem na Ubuntu, zrobiłem chroota, wywaliłem starego GRUBa i postawiłem GRUBa 2. No i od tego momentu wszystko zaczęło się układać po mojej myśli. GRUB 2 poprawnie zainstalował się w MBR, poprawnie uruchomił kernel 2.6.29.1 i co najciekawsze – zniknęły problemy z rozłączaniem Internetu oraz interfejsu lo.

To tak z grubsza. Nieźle się rozpisałem, choć każdy z tych akapitów, mógłbym opisać bardziej szczegółowo. Aktualnie siedzę na kernelu 2.6.29.1, X.Org jest z wersji stabilnej (choć za parę dni chcę zrobić znowu upgrade do wersji z sid’a; na razie się jednak wstrzymuję, ponieważ mam mało czasu, na rozwiązywanie ewentualnych problemów) no i walczę z irdą (system nie wykrywa w ogóle żadnych urządzeń).

Ileż to czasu spędziłem nad tymi wszystkimi problemami. Ale tylko jeden wniosek mi się nasuwa: powinienem był być świadom wystąpienia ewentualnych problemów na wersji niestabilnej.

Unstable, prędzej czy później, da się we znaki (a co dopiero mieszane z experimental xD).

  1. komentarzy 5 dla “(Dwu)tygodniowe problemy z unstable”

  2. Ja miałem dziwny problem na tle Radeona. Dwie praktycznie identyczne konfiguracje (pod względem softu): 2.6.29 (dystybucyjny), X.Org 7.4, KDE 4.2.1 (albo 2). Na laptopie (C2D, GeForce 9300M GS) najnowsze stery od nVidia. Od razu wysyp X’ów, systemu, magiczny tryb single, trochę pogrzebałem i działa. Na stacjonarnym (AMD, Radeon 4870), również najnowsze stery (9.4) podziałało dwa dni, przejście na Vistę, podkręcenie grafiki (przy pomocy AutoTune, czy jak to Catalystowe się nazywa), CoD4 działa, powrót na Linuksa, X’y się sypią. Zmiana sterów na radeonhd, dalej się sypią. ati, to samo. Nawet na vesa się sypały. Zmiejszenie zegarów na Viście, dalej się sypie. Downgrade X’ów, to samo. Wszystko wywaliłem, od nowa postawiłem na testingu i działa.

    By Matthew on Kwi 27, 2009

  3. Co do problemow klawiatury i myszy to jak np w moim wypadku wynik HAL’a. Dokladniej na google :)

    Wystarczy dodac linie

    Option „AllowEmptyInput” „off”

    w Section „ServerLayout”.

    Pozdrawiam
    Wena (old debian user ;) )

    By wena on Kwi 29, 2009

  4. To już dawno temu znalazłem, ale nie poskutkowało. Ponadto też wyczytałem o HAL’u, ale u mnie, nie on był powodem problemów.

    By Kaka' on Kwi 29, 2009

  5. zastanawiam się czemu tak uparcie trzymasz się tego unstable (AFAIK to sam Cie na unstable kiedyś namówiłem), oraz najnowszych jajek? potrzebne Ci są one tak bardzo? czy może zgłaszasz wszystkie znalezione błędy :)
    tez kiedyś zależało mi na unstable, ale przeszło mi to, przez co życie jest prostsze :)

    By velmafia on Kwi 29, 2009

  6. Taki już typ ze mnie :). Po prostu czuję się nieswojo na testing czy stable – spokój dopiero czuję na repo unstable i experimental :).

    By Kaka' on Kwi 30, 2009

Napisz komentarz